Koniec sezonu – te dwa słowa oznaczają, że upłynęło sporo czasu od momentu kiedyśmy się na pierwszej powakacyjnej próbie spotkali. Za nami rok wytężonej pracy i zwykle o tej porze garnitury wędrowały na kołki, nuty pod szafę a dyrygent na Karaiby. W tym roku jednak jest inaczej. Po pierwsze nie mamy już garniturów tylko smokingi, w które, dzięki Bartkowi i dyrekcji Intermody, udało się wcisnąć nasze figury.



